Najstarsza zgoda w Polsce trwa nieprzerwanie od 1974 roku. To już 52 lata wiernej przyjaźni między kibicami znad Morza Bałtyckiego a społecznością dumy Górnego Śląska. Przez ponad pięć dekad oba kluby miały swoje wzloty i upadki, lata tłuste i chude, okresy gry w Ekstraklasie i tułania się po niższych ligach. W żadnym położeniu fani obu drużyn nie zapominali jednak o sobie nawzajem. Łatwo jest celebrować życie w zgodzie, gdy wszystko się układa, ale kiedy co najmniej jedna ze stron bieduje, często pojawiają się mniej lub bardziej świadome dysonanse, które rzutują na relacje. Tymczasem w przypadku niedzielnego spotkania mamy do czynienia z modelem przyjaźni, który nigdy się nie wypalił, a wręcz przeciwnie - w chwilach trudnych, których w obu miastach przez te wszystkie lata nie brakowało, ta więź jeszcze bardziej podnosiła na duchu. Spadek z Ekstraklasy był dla żółto-niebieskich doświadczeniem bolesnym, natomiast rywalizowanie na zapleczu elity ma też swoje bardzo jasne strony - a do takich z pewnością należy możliwość potyczki z Królową Śląska. W 6. kolejce I ligi w niedzielę o 14:30 Arka podejmuje w Gdyni Polonię Bytom!

W szeregach śląskiego zespołu w przerwie letniej doszło do sporych przemeblowań. Po poprzednim sezonie, który Polonia jako beniaminek ukończyła na 10. pozycji w tabeli, rolę trenera powierzono 36-letniemu Konradowi Geredze. Sprawiono jednak, że nowy szkoleniowiec natychmiast musiał główkować, jak zbudować od nowa szkielet drużyny. O ile odejścia Jakuba Apolinarskiego i byłego zawodnika Arki Ołeksandra Azackiego do Warty Poznań były bowiem jeszcze możliwe do stosunkowo szybkiego załatania, o tyle transfery Tomasza Gajdy do Odry Opole i Oliwiera Kwiatkowskiego do Rakowa Częstochowa wyrwały ze środka pola bijące serce zespołu. Działacze klubu z ul. Olimpijskiej w letnim okienku dwoili się i troili, by uzupełnić kadrę możliwie jak najsolidniej. Na Górny Śląsk trafili środkowi obrońcy Aleksander Gajgier z Pogoni Grodzisk Mazowiecki i Dominik Konieczny ze Znicza Pruszków, defensywni pomocnicy Szymon Kądziołka ze Stali Rzeszów i Adrian Małachowski z Resovii, uniwersalny skrzydłowy Maciej Wolski z Niecieczy, ofensywni pomocnicy Kamil Orlik z Górnika Łęczna, Benedik Mioc z Miedzi Legnica i Mateusz Wzięch z ŁKS-u czy napastnik Daniel Rumin z GKS-u Tychy. Czy to wystarczy, by Polonia walczyła w tym sezonie o coś więcej, niż utrzymanie? Dobry Bóg raczy wiedzieć, ale początek rozgrywek pokazuje, że Gerega tworzy w Bytomiu projekt grający piłkę szalenie efektowną i nie szukającą kompromisów czy kalkulacji. W meczach z udziałem niebiesko-czerwonych pada mnóstwo bramek. Tę kampanię Bytomianie zaczęli od zwycięstwa z Wartą 4:3, następnie przegrali z ŁKS-em 1:2, zremisowali z Pogonią Siedlce 2:2, polegli ze Stalą Mielec 2:5 i przed tygodniem podzielili się punktami z Pogonią Grodzisk Mazowiecki po wyniku 2:2. 11 goli strzelonych i 14 straconych w zaledwie pięciu spotkaniach - konfrontacje Polonii dobrze się ogląda, bo podopieczni Geregi próbują grać ofensywny, otwarty futbol i siłą rzeczy często się odkrywają. To może być wskazówka dla Arkowców, jak w niedzielę przechytrzyć przeciwnika - częste zagrywanie piłek za plecy obrońców i podań progresywnych z pominięciem formacji powinno uwypuklić szerokie połacie przestrzeni, jakie piłkarze z Górnego Śląska zostawiają na murawie, oraz pomóc w wytworzeniu sytuacji bramkowych. Bytomianie jeszcze w tym sezonie nie wywalczyli żadnego punktu na wyjazdach, więc tym bardziej trzeba z dużym zapałem i pasją przeć do przodu, stosując intensywność w pressingu. Warto w tym spotkaniu mieć piłkę przy nodze jak najczęściej, szanować futbolówkę i bardzo uważać na kontrataki, bo w tych niebiesko-czerwoni czują się jak ryba w wodzie. Polonia z pewnością będzie w niedzielę mocno walczyć o powiększenie dorobku punktowego - w tym momencie plasuje się bowiem na 15. lokacie tabeli z przewagą jednego oczka nad strefą spadkową. W bramce gości stanie Wojciech Banasik, a przed nim pojawi się trójka stoperów, którą Gerega wyselekcjonuje z grona Krzysztof Wołkowicz, świeżo upieczony brązowy medalista mistrzostw Europy w biegu na 110 m przez płotki z Birmingham Jakub Szymański, Grzegorz SzymusikOskar Krzyżak. Na skrzydłach w Gdyni wybiegną prawdopodobnie Maciej Wolski i notujący świetny start rozgrywek Lucjan Zieliński (2 gole i 3 asysty lewego pomocnika), w środku pola operować będą Szymon Kądziołka (ewentualnie Dominik Konieczny) i były zawodnik Arki Mikołaj Łabojko. Wyżej trener zainstaluje Konrada Andrzejczaka (2 bramki i 2 ostatnie podania w tej kampanii) oraz Benedika Mioca, którzy będą polowali na zagranie prostopadłego podania w kierunku wysuniętego Kamila Wojtyry (2 trafienia w tym sezonie najlepszego snajpera Bytomian). Kontuzjowany jest Jakub Arak, ostatnio problemy zdrowotne miał też Kamil Orlik, ale ofensywny pomocnik wraca już do pełni dyspozycji i w niedzielę powinien ponownie znaleźć się w kadrze meczowej. Wśród kluczowych ogniw Polonii w ataku należy wymienić przede wszystkim Zielińskiego, Andrzejczaka i Wojtyrę, którzy w pierwszym miesiącu rozgrywek spisywali się bardzo solidnie. Bytomianie generalnie dysponują zupełnie niezłą drużyną, która w każdej chwili może odpalić. Życzymy niebiesko-czerwonym jak najwyższego miejsca w tabeli, ale liczymy, że wygrywanie zaczną od 7. kolejki (puszczamy oczko).

Arka w tym momencie jest zespołem na piątkę - po 5. serii gier plasuje się bowiem na 5. pozycji w tabeli. Drużyna Marka Jarolima nie jest wolna od swoich bolączek - przed tygodniem żółto-niebiescy przegrali w Legnicy i do kibiców wciąż wracają demony wyjazdowe z poprzedniego sezonu. Przyszłość pokaże, czy są to lęki zasadne, ale wydaje się, że nie ma jeszcze powodów, by bić na alarm - Gdynianie na Stadionie Orła Białego stworzyli sobie kilka klarownych sytuacji do strzelenia gola i tylko własnej indolencji pod bramką rywala mogą zarzucić wpływ na zerowy dorobek punktowy. Miedź nie zdominowała żółto-niebieskich, wręcz przeciwnie - z przebiegu meczu remis byłby jak najbardziej sprawiedliwym wynikiem. To nie jest szukanie usprawiedliwień dla Arkowców na chłodno, wręcz przeciwnie - zaproszenie do wyciągnięcia lekcji z ostatniej porażki i większej koncentracji na konkretnym robieniu użytku z własnych atutów. Strata do strefy bezpośredniego awansu wynosi na ten moment zaledwie punkt, a deficyt dzielący Gdynian od lidera - dwa oczka, więc najwyższe cele pozostają w zasięgu ekipy Jarolima. Proces budowy drużyny wciąż trwa, jest to sprawa czasochłonna, zatem wahania formy będą się temu zespołowi przytrafiać i to jest całkowicie normalne. Ważne jednak, by w którymś momencie rundy jesiennej złapać serię wygranych - wydaje się, że teraz nadchodzi dobra chwila do rozpoczęcia takiej passy, bo Arkowców czekają dwa mecze ligowe z rzędu na własnym boisku, a w twierdzy Gdynia w tym sezonie póki co żaden rywal nie zapunktował, podczas gdy żółto-niebiescy w dwóch potyczkach na własnym terenie zanotowali dwa zwycięstwa z bilansem bramkowym 7:0. Powoli wkraczamy w fazę kampanii, w której będzie trzeba patrzeć także na sytuację kartkową - przypomina nam o tym Serafin Szota, który po 5. kolejce ma już trzy ,,żółtka” na koncie i jest pierwszym zagrożonym pauzą spośród Arkowców. Bilans konfrontacji między obiema drużynami jest idealnie równy - Arka i Polonia wygrywały po 12 razy przy tylko 3 remisach. W przypadku starć toczonych w Gdyni ta statystyka przemawia już jednak wyraźnie na korzyść żółto-niebieskich, którzy triumfowali 8-krotnie przy 2 podziałach punktów i 3 zwycięstwach Bytomian. Wierzymy, że w niedzielę nastąpi dziewiąta wiktoria na terenie Arki.

52 lata najdłuższej zgody w Polsce to kawał historii. Na tej drodze było mnóstwo chwały, której doświadczali kibice Arki i Polonii. Pojawiały się też wieki ciemne i okresy dźwigania ciężarów, ale prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Przyjaźń gdyńskich i bytomskich kibiców przetrwała burze i sztormy. Dzisiaj odbiera za to nagrodę, bo tak imponujący czas trwania musi wzbudzić szacunek u wszystkich, nawet u wrogów. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Niech niedzielna konfrontacja okaże się świętem na trybunach, a jednocześnie wspaniałym piłkarskim widowiskiem pełnym emocji i zwieńczonym trzema punktami zgarniętymi przez ekipę Marka Jarolima. Nasz święty klub, MZKS, będziemy przy nim aż po życia kres!